Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motocykle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motocykle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 sierpnia 2010

Zabawa w odbijanie

Tym razem w zabawach fotograficznych – odbicia.
Dosyć częstym motywem zdjęć krajobrazowych jest odbicie w wodzie. Zawsze fascynowały mnie zdjęcia z totalnie gładkim lustrem wody, na którym nie widać, gdzie góra, gdzie dół. Niestety, na tak spokojną wodę bardzo rzadko trafiam, a taka pofalowana już mi się nie podoba. Aż do ostatniego spaceru nad Wartą.

Trochę mi się to kojarzy z tanim efektem graficznym, jednak odbicie uzyskane w sposób naturalny według mnie wygląda dużo lepiej.


Najbardziej jednak oczywistym źródłem odbić są jednak lustra i, trochę mniej popularne w tej roli – szyby. Najlepiej żeby szkło było jakoś dziwacznie wygięte, podzielone, w inny sposób zdeformowane, żeby uzyskać efekt z gabinetu krzywych luster, jednak i zwykłe płaskie szkło może dać ciekawe efekty. Oczywiście, może też być lusterko samochodowe...


Innym źródłem odbić są... wypolerowane fragmenty motocykli. Zwłaszcza, gdy na odbiciu widać... niewidoczną część motocyklu, która zgodnie z logiką powinna być zupełnie gdzie indziej. To nie żaden fotomontaż - oczywiście widoczna kierownica to odbicie innego pojazu.  
Parę ciekawych zdjęć motocykli użytych jako lustro (także zaginające czasoprzestrzeń do okresu napoleońskiego) znajdziecie w poście o Dniach Twierdzy Kostrzyn.

sobota, 19 września 2009

X Dni Twierdzy Kostrzyńskiej - motocykl

Stwierdziłem, że jednak motocykle to całkiem wdzięczny obiekt do zdjęć, więc od teraz, będę im poswięcał oddzielne posty. A i na Dni Twierdzy Kostrzyńskiej ciekawy model przyjechał...


Jak widać po wypucowanych reflektorach, imprezie sprzyjała pogoda

No i taka retrospektywna ciekawostka - tą maszyną zainteresował się nawet Napoleon... pewnie gdyby wszyscy żołnierze takie mieli, doszedłby do Moskwy przed zimą...

niedziela, 30 sierpnia 2009

Piknik rosyjski vs Spacer nad Kłodawką

Miało być pięknie, miało być cudownie... a wyszło jak wyszło. Tym razem zrezygnowałem z cotygodniowego spaceru na rzecz Pikniku Rosyjskiego, organizowanego na Warcie.
Niestety, piknik okazał się nad wyraz skromny jak na 100 tysięczne miasto, wystawka 30 zdjęć z Moskwy, fast-foodowe jedzenie udające rosyjskie przysmaki, mp3 robiące za podkład muzyczny, i 2 jarmarczne stoiska, i na tym koniec. Można jedynie dodać, że odbywające się tydzień później Dożynki Gminne w Santoku były znacznie większą imprezą.


Więc żeby nie zmarnować dnia, krótki spacerek wzdłuż Kłodawy, m.in. obok starego młyna, i powrót na bulwar – jednak paru „smakołyków” trzeba smakować.

5 minut drogi od centrum Gorzowa



Stary młyn na Kłodawce



Kowalstwo artystyczne? Ja bym to nazwał malarstwem ;)


Plac Grunwaldzki, Gorzów,
w tle Urząd Wojewódzki









I tu zaskoczenie, nieprzewidziana atrakcja pikniku – zjechało się parę motorów, w tym jeden oryginalny harley.